Znaczenie spokoju w relacji ze sobą

1–2 minut

„Spokojnie mi ze sobą”. Kiedy ostatnio tak poczułeś?

Taki spokój w kontekście zgody na siebie, przyjęcia siebie z wszystkimi aspektami które się wyłaniają może być bardzo kojący. I zupełnie nie jest to bierny tzw. „święty spokój”, polegający na odpuszczeniu sobie wszelkiego wpływu i porzuceniu siebie, odcięciu się. Bardziej aktywna postawa łagodnego towarzyszenia i wspierania.

Tak jak mamy mogłyby w bezpiecznej relacji towarzyszyć dzieciom – uważnie, responsywnie, ze zrozumieniem ich świata i perspektywy ale i z kontaktem z dorosłą rzeczywistością. Bez notorycznego zalewania ich swoją wizją i swoimi emocjami czy stanami, których nie mogą unieść. W takiej relacji dobrze jest się rozwijać i naturalnie jest się rozwijać. W takiej relacji to nie jest za trudne aby rosnąć, uczyć się, naprawiać błędy i popełniać nowe, kreować swój świat. To jak świeża ziemia, słońce i woda dla roślin. Widzieliście kiedyś mamę albo tatę, którzy są spokojni i stabilni, jednocześnie wspierając swoje (z jakiegoś ważnego dla niego powodu) rozregulowane, krzyczące, płaczące dziecko? Piękny widok – siła miłości w ogromnej delikatności. Dorosłość. Po prostu czuć że to jest dobre i widać efekt (oj nie od razu!) w bezpiecznym dziecku które z czasem rośnie i też tak umie być dla innych i dla siebie stabilnym wsparciem.

Pewnie w większości czytający to są dorośli i są ludźmi, a nie kwiatkami doniczkowymi (te słuchają gdy mamroczę pod nosem pisząc to). Nie ziemi, słońca i wody, ani nie wystarczająco dobrej mamy potrzebujemy więc do wzrostu i rozwoju jako dorośli ludzie. A wystarczająco dobrego bycia ze sobą. Wtedy i świat, który sobie kreujemy może być wystarczająco dobry – w tym relacje i kontakt z np przyrodą.

Co by było inaczej dla Ciebie, gdybyś tak mógł? Szukać spokoju i akceptacji w kontakcie z tym wszystkim co przychodzi ze środka? Co to by dla Ciebie było i jak byś się czuł? Czy w ogóle to dla Ciebie jakaś wartość? Co do Ciebie przychodzi gdy spotykasz się ze zdaniem „Spokojnie mi ze sobą” i czy wesprzesz siebie w tym doświadczeniu?